Jak sprzedać lub kupić auto w 2022 roku i nie zwariować?

Wytrenowana nonszalancja czyli jak komisy traktują klientów?

Dziś chciałbym się podzielić z Wami relacją jednego z naszych fanów, która dotyczy jego ostatniej wizyty w jednym z punktów skupu samochodów dużej sieci autokomisów.

A było to tak………………

Jakiś czas temu wystawiłem w internecie do sprzedaży samochód.

Anons pojawił się na jednej z czołowych platform internetowych. Oczywiście rozdzwonił się telefon z propozycjami wyceny bezpośrednio z tej właśnie sieci.

W pierwszej fazie sprzedaży nie skorzystałem jednak z ich usług.

Liczyłem, że w dobie braku samochodów i szalejących cen, szybko sprzedam go na własną rękę. Jest krajowy, bezwypadkowy i zadbany. Po 2 tygodniach i braku zainteresowania, obniżyłem cenę o 2 tyś zł. Nikt się jednak dalej nie zgłosił.

Postanowiłem więc pojechać na wycenę do tego autokomisu. Umówiłem się wcześniej telefonicznie na konkretną godzinę.

Jak wszędzie, teraz jest u nich automatyczna sekretarka i dopiero po chwili łączysz się z „żywym” konsultantem.

Wizyta umówiona.

Pojechałem do autokomisu.

Na miejscu musiałem odczekać swoje na wycenę, był spory ruch, zdaje się, że to był poniedziałek.

W tym czasie obejrzałem samochody na placu. Znalazłem jeden ciekawy egzemplarz- Ford Focus kombi.

Po dłuższej chwili, w końcu przyszłą moja kolej na wycenę pojazdu. Pan zaczął od rozmowy na temat stanu i wymuszał od początku deklarację sprzedaży tu i teraz, bo inaczej…………. no właśnie.

Zrobiło się trochę nerwowo – to chyba ze szkolenia wewnętrznego mu zostało, jak zgnębić sprzedającego. Nie poddałem się temu nonszalanckiemu zachowaniu-stąd też tytuł tego artykułu.

„Kupiec” przystąpił więc do oględzin. Zmierzył samochód czujnikiem lakieru, przeglądnął wywiadownię internetową, ale nic złego nie znalazł na zbicie ceny. Padła propozycja daleka od naszych oczekiwań.

Postanowiliśmy zatem jechać do domu, sprzedawca z drugiego działu zaproponował wymianę samochodu, wtedy – powiedział, otrzymamy korzystniejszą propozycję.

Wróciliśmy do domu i chyba 28 dzień z rzędu, zaczęliśmy przeglądać ogłoszenia na stronie autokomisu i w internetach.

Po kilku dniach znaleźliśmy odpowiedni do zamiany w tym komisie samochód, był to Ford Focus (mamy pozytywne doświadczenia z samochodami spod znaku błękitnego owalu).

Mija tydzień umówiliśmy się na zamianę samochodów. Po przybyciu do komisu okazuje się, ze pomimo umówienia samochód został sprzedany chwilę wcześniej.

Kolejna wizyta w komisie

Rozczarowanie to najdelikatniejsze słowo, chociaż pewnie wiesz co chciałbym teraz tu wpisać.

Miły, ale nowy dla mnie sprzedawca (co wizytę obsługuje Cię ktoś inny- nie ma osoby prowadzącej Twoją sprawę) rozumiał moje rozgoryczenie i ochoczo zabrał się do szukania innego egzemplarza w ich sieci.

Niestety stan pojazdów oraz ich wyposażenie nie dopowiadało moim oczekiwaniom. Wszystkie miały większe lub mniejsze przygody. Zostały one skrupulatnie odnotowane w ich systemie.

Dodatkowo zaniepokoił mnie fakt, iż do ceny widniejącej na pojeździe komis dolicza dodatkową opłatę za sprawdzenie i przygotowanie pojazdu.

Jak się okazuje nie byłem jedynym klientem, który spotkał się z tą dziwną praktyką, zresztą tematem niedawno zajął się urząd UOIKK, link _ https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=18830

Źli i rozczarowani, odeszliśmy z kwitkiem.

Jadąc do domu na dwa samochody, myślałem już o dzisiejszym, kolejnym w ostatnich tygodniach wieczorze, spędzonym z synem przed ekranem komputera, w poszukiwaniu tego idealnego pojazdu.

Po takim czasie przeglądania ofert już po zdjęciu rozpoznajesz znajome samochody i nawet nie wchodzisz dalej do szczegółów ogłoszenia.

Pojawia się niewiele nowych ofert, co wskazuje wyraźnie na kryzys dostępności aut z zachodu.

Braki na rynku są spore, a będą jeszcze większe

I tu mamy potwierdzenie od jednego z mechaników, który importuje i naprawia auta, że teraz bardziej opłaca się przywieźć samochód, naprawić go i wywieźć z powrotem do Niemiec.

Czy jesteśmy zatem skazani na takie katorgi i musimy kupować to co jest?

Nie, ale musisz uzbroić się w anielską cierpliwość i nie ulegać emocjom.

Tymczasem Rada Polityki Pieniężnej znów podniosła stopy procentowe i część rodaków będzie musiała zapomnieć nie tylko o własnym mieszkaniu, ale bezpowrotnie pożegnała się też z samochodem (jeśli oczywiście nie dysponuje gotówką i byłby on na kredyt).

Kolejna wizyta w komisie samochodowym

Znaleźliśmy w końcu samochód który nas zainteresował. Niestety sprzedawca nie bierze samochodów w rozliczeniu, postanowiliśmy wrócić kolejny, trzeci raz do komisu w którym wyceniliśmy auto.

Nie mieliśmy złudzeń, że cena odkupu była mało atrakcyjna, ale nasza decyzja o sprzedaży po tej cenie zapadła.

Stawiliśmy się na umówioną telefonicznie godzinę. Jest piątek, cały dzień pada i jest ponuro.

Tam, na wstępie znów nowy dla nas Pan, poinformował na dzień dobry, że jesteśmy już na straconej pozycji i on jest kierownikiem tej szatni…………………… i w ogóle, nie spodziewajmy się cudów.

Skoro nie sprzedaliśmy auta do tej pory, to on się zastanowi ponownie nad odkupem, ale po innej mniej korzystnej. Zakląłem pod nosem.

Poczułem się jak kiedyś, zamknięty z kolegą w malutkiej salce ze szkła podczas negocjacji z typowym kupcem z hipermarketu.

Mimo, że samochód był już wyceniany, jedziemy ponownie na jazdę próbną. Prowadzi Pan z komisu, wyraźnie szuka minusów-taka jego praca.

Już poprzednim razem styl obsługi klienta (czyt. petenta) mi nie odpowiadał, ale zacisnąłem zęby i tym razem.

Nagle kupiec zapytał cyt. „Wiem, ze byliście na wycenie w konkurencyjnym komisie (skupie, swoją drogą to kolejny duży gracz na naszym rodzimym rynku) i proszę mnie nie okłamywać.

Pojechaliście tam i przywozicie do mnie teraz , że zacytuję tu klasykę – coraz mniej obywatela (samochodu) jakby. Czego się spodziewacie? Nie mam do Was zaufania.

Jazda próbna-uważaj na swoje dane osobowe

Fuck, co jest grane – pomyślałem. Skąd on ma takie informacje o moim życiu (gdzie jest RODO?) Zaproponowałem abyśmy wrócili do komisu (a może raczej komisariatu na przesłuchanie).

Perspektywa kilku kolejnych godzin na wizytę to dla nas strata czasu, nerwów i kosztów na paliwo, popycha mnie jednak do decyzji o ewentualnych ustępstwach w negocjacjach.

Ale to nie były negocjacje.

Poszedłem więc do swojego drugiego samochodu i przekazałem wieści z jazdy próbnej rodzinie. Byli zdumieni.

Syn powiedział, że chyba źle zrozumiałem tego kupca (widziałem jednak w jego oczach tego Focusa z ogłoszenia, które mieliśmy wrzucone do ulubionych i w sumie marzył już o zajęciu miejsca w czerwonym hatchbacku w ciekawej, limitowanej wersji ST Line.

Przeglądał już nawet w Internecie felgi do niego, dlatego dążył za wszelką cenę do finalizacji transakcji). Mieliśmy tam pojechać nazajutrz czyli w sobotę po sprzedaży obecnego pojazdu.

Ja jednak nieubłaganie mimo frustracji, zagryzłem kolejny raz zęby i poprosiłem o wycenę mimo tego całego straszenia, po 10 czy 15 kolejnych minutach (byliśmy tam od około 18.30, a jest już po 20.00) wrócił Pan z decyzją z samej góry i zaproponował kolejne 4 tyś. zł mniej-taaaaak dobrze czytasz.

Samochody drożeją w Polsce codziennie, a tu mój staniał i to aż o 4 tysie w tydzień. Co za przypadek?

Jedziemy w końcu do domu bo propozycja jest nie do przyjęcia, jednak na domiar złego, samochód nie chce odpalić, okazuje się, że w całym tym zamieszaniu stał kilkadziesiąt minut z włączonym zapłonem na światłach i akumulator się lekko poddał.

Uff, w końcu odpalił i oddaliliśmy się na bezpieczną odległość.
To jest jeden z tych dni o których ja i moja rodzina chcielibyśmy zapomnieć, jednak dziś rano postanowiłem to przykre doświadczenie opisać.

Czas na refleksję

Teraz, kiedy to piszę już na spokojnie, zastanawiam się jak mocno zdesperowani są ludzie, którzy zostawiają tam swój samochód za taką cenę i w takiej uwłaczającej atmosferze.

A i jeszcze jedno, gdy decydujecie się na kupno samochodu w tej sieci, to do ceny widniejącej na szybie, doliczą Wam jeszcze opłatę za wycenę pojazdu.

Po powrocie do domu usiadłem więc do komputera i wystawiłem nasz wóz ponownie, zobaczymy co pokaże czas.

Znów przeglądam ogłoszenia, nie pojawił się jednak żaden samochód spełniający nasze oczekiwania.

Życzę wszystkim dużo wytrwałości i pamiętajcie, pośpiech jest złym doradcą i nie zapomnijcie o zażyciu dużej dawki magnezu przed tego typu spotkaniami.

Leave a Comment

Scroll to Top